Polacy nie mogą się dogadać, bo mówią różnymi językami, nawet przeklinają w różny sposób - blog redakcyjny akcji Polski dla Polaków
Blog > Komentarze do wpisu
Pacewicz: Polski dla Polaków?! Co to ma być?
Wystarczy, że kierownictwo redakcji na chwilę się zagapi i już jacyś nieodpowiedzialni redaktorzy uruchamiają cykl o języku polskim, który zupełnie kierownictwu się nie podoba. Co to w ogóle ma znaczyć „Polski dla Polaków"?

Oto wstępniak Piotra Pacewicza na rozpoczęcie akcji Gazety Wyborczej „Polski dla Polaków” (tekst zostanie opublikowany GW w czwartek 22 lutego):

  

Wystarczy, że kierownictwo redakcji na chwilę się zagapi i już jacyś nieodpowiedzialni redaktorzy uruchamiają cykl o języku polskim, który zupełnie kierownictwu się nie podoba. Co to w ogóle ma znaczyć „Polski dla Polaków"? A dla cudzoziemców to nie? A dla mniejszości narodowych - nie? W najlepszym razie naiwne są tłumaczenia redaktorów, że to nie ukryta ksenofobia, lecz zwykły językowy żart, coś jakby tytuł rozmówek typu „Angielski dla Polaków"! I do tego ten zestaw tematów: ¨ dziś wulgaryzmy (powiedzmy wprost - próba zdyskredytowania polskiej mowy), ¨ jutro język nastolatków (jakby warto było się zajmować tym bełkotem), ¨ w sobotę modna mowa (czysty blichtr!), ¨ potem język seksu (po prostu skandal, takie rzeczy w poważnej gazecie) i ¨język polityków (przynajmniej jeden poważniejszy temat). I w ogóle skąd ta tematyka? Kogo to interesuje? Argumenty, że Polaków fascynuje nasza mowa, że uwielbiamy się spierać o ortografię, poprawność językową, inwazję anglicyzmów, że do sądów trafiają sprawy o jedno słowo... to mydlenie ludziom oczu.

Dyskusja o języku polskim to typowa tematyka zastępcza wobec problemów, które codziennie funduje nam rządząca koalicja. W imieniu kierownictwa wyrażam więc niezadowolenie, ale cóż, skoro cykl już ruszył... Na wszelki wypadek osobiście dopilnuję, by tzw. debata na temat języka, która odbędzie się w siedzibie „Gazety" w poniedziałek 26 lutego o 18, nie wykroczyła poza ramy poprawności politycznej, która - tylekroć ośmieszana - stanowi jednak, powinna stanowić, kanon publicznej dyskusji w naszym kraju, w którym standardy demokratyczne dopiero się rodzą. Zapraszam wszystkich, którzy chcą bronić polskiej mowy, do dyskusji w portalu Gazeta.pl (szukaj blogu: Polskidlapolakow.blox.pl) i na ww. (przepraszam za skrót) publiczną dyskusję, którą poprowadzę.

Razem z poważnymi specjalistami (prof. Andrzej Markowski, prof. Mirosław Bańko, dr Katarzyna Kłosińska i Teresa Kruszona z „Gazety”) damy odpór raperowi Duże Pe. Proszę Czytelników o wybaczenie, to się więcej w „Gazecie" nie powtórzy!

środa, 21 lutego 2007, waldek.pas

Polecane wpisy

  • Cis czyli srom

    Ciekawostka: „cis”, czyli krzew lub drzewo, używany bywał dawniej także w znaczeniu „srom”. Jan Kochanowski pisał we fraszce „O fl

  • Skąd się wzięło słowo cipka?

    W sobotniej Gazecie Wyborczej (tylko w kiosku, w internecie tekst pojawi się z 48 godzinnym opóźnieniem) czy cool jest cool?, czyli o modzie w języku (m.in. wyw

  • 10 „najintelygentniejszych” słów według forum Gazeta.pl

    aczkolwiek wszakże przeto albowiem bynajmniej dokładnie tudzież iż mianowicie jako że Znacie inne „intelygentne” słowa? Wpisujcie.

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: gosc, *.poznan.sdi.tpnet.pl
2007/02/22 13:35:06
i co niby ta dyskusja na lamach prasy odnosnie koalicji rzadowej przynosi dobrego? nic sie nie wnosi, zdrowe panstwo to panstwo w ktorym rzad dziala sprawnie i nie mowi sie zbyt wiele o tym, nie mowie ze cykl polski dla polakow jest wznioslym tematem czy najbardziej wdziecznym, przynajmniej czlowiek widzi i czyta o czyms innym, ot tyle
-
2007/02/22 17:02:48
Po serii znakomitych sukcesow dziennikarskich ze sprawami Anety K. i Doktora G. na czele, pan Pacewicz moze sie wreszcie pochwalic tematem o ktorym cos tam wie! Naczelny moralizator RP z ramienia gazety wyborczej, obronca prostytutek poszukujacych dawce nasienia na swoje potomstwo i lekarzy, ktorzy jak doktor Mengele zabijali zaledwie 30 procent swoich pacjentow, teraz zajal sie bledami robionymi przez Polakow w jezyku polskim. Wiech by sie usmial za pomoca pana Watrobki. Dla przypomnienia najwieksze okaleczenie jezyka polskiego robila tzw. warstwa kupcow, czyli (az sie boje pisac) Zydzi przedwojenni. Dzisiaj jezyk polski kalecza glownie politycy, dziennikarze i wiejska imigracja, ktora miedzy innymi rekrytuje sie wsrod kadr pewnej firmy na ulicy Czerskiej. W zasadzie niewiele sie zmienilo. Ciekawe czy i tym razem redaktor Pacewicz odniesie spektakularny sukces dziennikarski? Chyba, ze znowu bedzie krzyczal i trzasl sie na ludzi myslacych inaczej niz on sam!